Bardzo wiele książek należy
przeczytać po to,
aby sobie uświadomić,
jak mało się wie.

Mikołaj Gogol





Izba regionalna prezentuje eksponaty i zbiory świadczące o naszych śląskich przeszłości, ilustrujące tradycję, kulturę i obyczaje dawnych mieszkańców Imielina i naszego regionu.


aranżacje czasowe

- Między "Stokiem" a domem
- Powitanie wiosny
- Czas Bożego Narodzenia
- Niech żyje nam górniczy stan!
- Dziękujemy za plony
- Sianokosy
- Wiosna przy starej kapliczce
- "Z górki na pazurki"
- Z gwiazdą
- Imieliński strój ludowy na cały rok
- Koniec lata
- Radosny czas letniej kanikuły
- Boże Ciało

Między "Stokiem" a domem






Stok - źródło naprzeciw kościoła o bardzo dużej wydajności, ponad 1000 litrów na minutę. Do 1920 roku woda wypływająca ze stoku była ujęta w trzy przegrody, zrobione z drewnianych bali. Z pierwszej pobierano wodę do gotowania posiłków, z drugiej dla bydła i na potrzeby gospodarcze, zaś w trzeciej prano bieliznę. Po objęciu tutejszych terenów przez Polskę w latach 20-tych urząd gminy zabezpieczył pierwsza przegrodę: zbudowano betonowe zadaszenie, na którym postawiono figurę św. Jana Nepomucyna, pochodzącą z XVII wieku, pozostałe przegrody również usunięto zastępując je betonowymi. Wodę ze źródła wożono do gospodarstw w beczkach na specjalnych wózkach lub nosidłach na wodę. W roku 1940 figura św. Nepomucyna została usunięta ze Stoku za sprawą ówczesnego burmistrza Wulfena. Obecnie figura św. Jana znajduje się na cokole przed kościołem, skąd nadal patronuje naszej miejscowości chroniąc ją od gradobicia. Znamienny jest fakt, że gdy usunięto ze Stoku figurę św. Nepomucyna w źródle zniknęła również woda. Staraniem władz gminy w roku 2005 na imielińskim stoku stanęła nowa figura św. Jana Nepomucyna i w roku bieżącym woda ze źródła powróciła na nowo. Obecnie wykonywane są badania gefizyczne mające na celu zbadanie źródła.

Tekst na podstawie: Imielin we wspomnieniach i gawędach Szczepana Malornego. Imielin 2007. Z dziejów Imielina IV


Prezentowane eksponaty zostały wypożyczone ze skansenu kompleksu pałacowego w Bobrku przez pana Mirosława Klimowicza.

Zdjęcie stoku pochodzi ze zbiorów prywatnych pana Kazimierza Knopka.




Nosidła - służyły do przenoszenia wody z położonych w odległych od domów miejscach studni. Składały się z drewnianej, odpowiednio wystruganej beli, zakładanej na kark i ramiona. Do jej końców przytwierdzano metalowe pręty (mogły być też łańcuchy) zakrzywione na haczyk, na których mocowano wiadra na wodę.








Niecka - rodzaj pojemnika służący do przechowywania w nim różnych materiałów; surowców spożywczych, najczęściej mąki. Niecka wykonana była z wydrążonego drewna.

Przetak - rodzaj sita z dużymi otworami, służący zwykle do odsiewania, oczyszczania ziarna.




Dzieża - naczynie służące do rozczyniania mąki i wyrastania ciasta chlebowego. Dzieża miała czasami przykrywkę, a niekiedy po bokach uchwyty, zdarzały się też dzieże na nóżkach. W domach zamożniejszych używano dużych dzież (48 l - półtorej ćwierci objętości) w których wyrabiano ciasto na 9 bochenków chleba po 10 funtów każdy. Biedniejsi rolnicy mieli dzieże o pojemności 1 ćwierci czyli 32 l (na 6 bochenków chleba).




Serniczka - urządzenie do uciskania woreczka z serem tak aby odciekła serwatka.

Masielnica - typowa masielnica (bojka) składała się z dwóch głównych części, mających kształt ściętych stożków. Ponadto wewnątrz masielnicy znajdowała się okrągła deseczka (bijak) z otworkami, osadzony na kulasie (długim kiju), który przechodzi przez łeb (okrągły kawałek drewna z otworem).




Masielnica przemysłowa - duża, pionowa masielnica korbowa używana w bogatszych gospodarstwach.

















do góry


Powitanie wiosny



Topnieją śniegi, spod pokrywy śnieżnej przebijają pierwsze krokusy i przebiśniegi. Dzień staje się coraz dłuższy, a w powietrzu czuć świeży powiew wiosny. Wiosna zawitała również do izby regionalnej biblioteki. W oknach rozkwitły kwiaty wykonane z bibuły marszczonej i krepliny, efekt warsztatów plastycznych organizowanych podczas ferii zimowych przez „Sokolnię”. Na szczególną uwagę zasługuje wykonany w tradycyjny sposób wianek. Wianki takie były wykonywane przez galandziorki, kobiety trudniące się ich wyrobem. Zazwyczaj każda wieś miała swoją galandziorkę, stąd każda okolica charakteryzowała się odrębnościami w tej dziedzinie. Prezentowany jest też fragment zabudowań gospodarczych. Poszycie dachowe stanowi słoma i kora drzewna, szeroko dostępna na terenach rolniczych do których zaliczał się Imielin. Wejście do zabudowań od strony podwórza zdobią kolorowe malwy oraz tradycyjna śląska ławeczka. Przed domem zakwitły krokusy – zwiastuny wiosny. Te tradycyjne drewniane budownictwo znikło z okolicznego krajobrazu kilka lat po wojnie. Zapraszamy do odwiedzenia tegorocznej wiosennej ekspozycji.












do góry


Czas Bożego Narodzenia



Dniem magicznym, z towarzyszącą mu niezwykłą atmosferą i symboliką była zawsze wigilia, nazywana w gwarze śląskiej wiliją. Jak przygotowywano się do tego dnia opisuje Sczepan Malorny: "Parę dni przed świętami Bożego Narodzenia każda rodzina zaopatrywała się w lesie w drzewko, koniecznie świerkowe. Drzewko to uroczyście stawiano w garnku z piaskiem koło okna. Umieszczano na szczycie gwiazdkę i ozdabiano różnokolorowymi bańkami, cukierkami, piernikami, jabłkami, orzechami oraz świecami, które mocowano w tzw. żabkach.

Gdy nastał dzień wigilijny, a całe obejście gospodarcze było już uporządkowane, gromadziło się w stajni pokarm dla bydła, w takiej ilości, aby wystarczyło na całe święta. W czasie świąt nie wykonywano żadnych robót, nawet zamiatanie pokoju było zabronione. W dzień wigilii nie robiono żadnych zakupów i wystrzegano się wydawania pieniędzy, ponieważ był taki przesąd, że jeśli ktoś w ten dzień wydaje pieniądze, to przez cały rok będzie je wydawał i nic nie zaoszczędzi. Jeżeli w ten dzień dzieci były przez rodziców karcone, to tak już będzie przez cały rok..."

Imielin we wspomnieniach i gawędach Szczepana Malornego. Imielin 2007. Z dziejów Imielina IV
















do góry


Niech żyje nam górniczy stan!



Z okazji święta górników, zwanych na Śląsku "grubiorzami", otwarto wystawę w izbie regionalnej zatytułowaną "Niech żyje nam górniczy stan!". Uroczyste odsłonięcie przypadło na dzień św. Barbary - 4 grudnia.


Marek Szołtysek w książce "Ślonsk je piykny" o tym święcie napisał tak: Tradycyjnie w tym dniu nikt nie zjeżdża na szychtę, ale ubrani w odświętne mundury górnicy zbierają się w grupy. Następnie w uroczystym pochodzie na czele z orkiestrą udają się do kościoła lub cechowni na uroczystą Mszę, gdzie modlą się pod figurą swojej patronki. "(...) po kościele, wszyscy idą do dom, kaj fajrują ze cołką familią. Tego tyż dnia we kożdyj górniczyj chałpie na Ślonsku je fest uroczyście. Na łobiod warzy się rolady, kluski i modro kapusta, a na swaczyna rychtuje się swojski kołocz. W izbie regionalnej na pierwszym planie stoi sztygar z czako ozdobionym białym pióropuszem, który z żoną wybiera się na taką uroczystą mszę. Po jego prawej stronie są piękne statuetki Św. Barbary, Skarbnika. Nie zabrakło lampy górniczej - karbidki oraz ozdobnej laski o charakterystycznie wysuniętej do góry części ostrza - symbolu funkcji sztygara. Do dziś bywa używany podczas uroczystości barbórkowych i wręczany jako dowód uznania zasłużonym górnikom.








W takim dniu nie można zapomnieć o orkiestrze. Pośrodku ekspozycji prezentowane są instrumenty, mundur orkiestry górniczej. Orkiestry górnicze zaczęły powstawać głównie na Śląsku, ale nie tylko. Grają przy kopalniach węgla kamiennego, ale także brunatnego. Tworzą historię kopalni, miasta i całego regionu. Wielu nie wyobraża sobie jakiejkolwiek uroczystości bez orkiestry. Przemarsze muzyków w czerwonych pióropuszach są niejednokrotnie dużą atrakcją dla publiczności. Na koncerty barbórkowe przychodzą nieraz tłumy słuchaczy, bo i poziom niektórych orkiestr jest wysoki. Musztra paradna, wykonywana przez niektóre orkiestry to pokaz umiejętności muzycznych w ruchu, często w ciekawym układzie choreograficznym. Towarzyszą w pogrzebach górników, barbórkach i innych imprezach, nie tylko branżowych.







Kolejny fragment wystawy to przepiękne kufle z "Piwnych karczm" - inaczej zwanych "Gwarkami", które były i są organizowane przed lub po dniu św. Barbary. Każdy górnik podczas "Karczmy piwnej" obowiązkowo jest ubrany w swój mundur, a podczas zabawy otrzymuje na własność pięknie wykonany kufel. Są one rzeźbione w piękne wzory, szklane, z przykryciem lub bez. Często przedstawiają sceny z pracy górników, są wytłaczane, malowane oraz obowiązkowo posiadają nazwę kopalni wraz z upamiętniającą tą uroczystość datą. Biorą w niej udział osoby związane z górnictwem.

Tak o karczmie pisze Witold Janowicz w artykule Barbórka - wspomnienia z dawnych biesiad. "Długie stoły zasłane białymi obrusami, na których ustawione były wazy z dymiącym żurem lub rosołem, salaterki z kluskami śląskimi i białymi z dziurką, smakowite rolady i modra kapusta. Mistrz ceremonii prowadził przez konferansjerkę i prowokował do różnych zabaw i konkursów. On również intonował pieśni śpiewane przez górników z kuflami w dłoniach pełnych złotego napoju. Na początek na stojąco górnicy odśpiewują hymn górniczy Niech żyje nam, górniczy stan, potem już po paru piwach śpiewają Karolinkę czy Pyk, pyk z fajeczki. Młodzi praktykanci uwijają się wokół stołów z wielkimi dzbanami pełnymi piwa, a muszą mieć baczenie, żeby żaden kufel nie był pusty. Tradycją takich biesiad jest pasowanie praktykanta na górnika. Kandydat musi skoczyć przez skórę trzymaną w rękach przez dwóch doświadczonych górników. Po skoku dyrektor kopalni, szpadą pasuje praktykanta na górnika. Na biesiadę mają zakaz wstępu kobiety (...). Na koniec górnicy kładli sobie ręce na barki i odśpiewywali "Stańmy wszyscy wraz".




Dziękujemy za pomoc w przygotowaniu nowej aranżacji: Bogusławowi Szarzyńskiemu za przekazanie munduru górniczego, Adamowi Hadryanowi za ozdobne laski dozoru górniczego, statuetkę Świętej Barbary i karbidkę, Marianowi Synowcowi za statuetkę Świętej Barbary i kufle, Bożenie Klekot za statuetkę Świętej Barbary , rzeźbę Skarbnika i lampkę, Andrzejowi Królowi za zdjęcia, mundur górniczy i instrumenty muzyczne (fanfara), Romanowi Jochymczykowi za instrumenty muzyczne (puzon, trąbka i fanfara), Witoldowi Mikundzie za czapkę i szablę górniczą oraz Romanowi Komanderze za kufel.



do góry


Dziękujemy za plony


W izbie regionalnej nastąpiła zmiana. Tym razem nawiązano do zakończenia przez rolników prac polowych, a zwłaszcza żniw. To święto plonów poświęcone tegorocznym zbiorom zawsze związane było z dziękowaniem Bogu za plony i modlitwą o urodzaj w przyszłym roku. Nieodzownym elementem tego święta był piękny wieniec dożynkowy. Wieńce dożynkowe miały rozmaite kształty, wielkość i dekoracje. Śląskie wiece najczęściej przybierały kształt korony i były wykonane z kłosów żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa oraz przybrane owocami, warzywami, polnymi kwiatami i kolorowymi wstążkami. W naszej izbie jest zaprezentowany wieniec dożynkowy wykonany przez mieszkanki Imielina, który był poświecony na mszy dożynkowej w kościele parafialnym. W przygotowanej aranżacji można zobaczyć starostę i starościnę dożynkową w strojach śląskich z końca XIX w. w procesji z wieńcem dożynkowym oraz dziewczynkę niosącą chleb upieczony z mąki pochodzącej z tegorocznych zbiorów.





Z boku na wozie wyeksponowano symboliczne dary z tegorocznych plonów. Jest zboże, warzywa i owoce. Na drugim planie można obejrzeć narzędzia i maszyny rolnicze m.in. sieczkarnię stacjonarną ręczną napędzaną korbą. Z pociętej na sieczkarni na krótkie kawałki słomy, czy kukurydzy sporządzano paszę dla zwierząt. Eksponat posiada dobrze zachowane koryto drewniane, zespół podający i tnący oraz żeliwne koła zamachowe. Obok przedstawiono jedną z jesiennych prac polowych: tradycyjny zbiór ziemniaków i wykorzystywane do niego narzędzia (m. in. kopaczka, widły do ziemniaków).







W izbie znalazła się również wystawka prac imielińskich przedszkolaków, które z masy solnej i bibuły pod okiem swoich opiekunów stworzyły bardzo realistyczne jesienne owoce i warzywa.



Dziękujemy za pomoc w realizacji ekspozycji panu Janowi Żymle, pani Gabrieli Goczoł, Grażynie Martowskiej oraz paniom, które wykonały koronę dożynkową. Dziękujemy również paniom Marii Kolny, Anieli Laby i Bożenie Klekot za udostępnienie z albumów rodzinnych zdjęć dokumentujących czas dożynek w Imielinie. Zdjęcia prezentujemy poniżej:


Imielanki w odświętnych strojach śląskich na uroczystościach dożynkowych lata 60-te XX w.


Uroczyste zakończenie prac żniwnych


Korona dożynkowa w 1995 r.



do góry


Sianokosy



Tym razem letnia ekspozycja izby regionalnej przedstawia czas sianokosów. Na pierwszym planie widać gospodarza wybierającego się na łąkę kosić trawę oraz gospodynię układającą siano w kopki. Wysuszone siano przewożono furami do gospodarstw i przechowywano je w stodołach. Przy sianie pracowały całe rodziny, także dzieci. Nieoceniona była też pomoc sąsiedzka, zwłaszcza przy niepewnej pogodzie. Ludzie wspierali się nawzajem, szli na łąki wspólnie i pomagali kosić, ładować suche siano na wóz, a potem mieli pewność, że inni pójdą zbierać, gdy ich trawy dojrzeją. Pod koniec sianokosów ładowano pachnące trawy na drewniany wóz, tworząc niewyobrażalnie wysoki kopiec. Dzieci przebierały nogami nie mogąc doczekać się chwili, kiedy fura lub drabinok zostaną załadowane sianem i będą mogły wspiąć się na szczyt, a potem jechać na w sianie do stodoły. Zaaranżowane zostało także wnętrze budynku gospodarczego, w którym przechowywano zboże i narzędzia rolnicze. Dopełnienie aranżacji stanowią zaprezentowane typowe sprzęty i naczynia używane w gospodarstwie takie jak żarna, bóncloki czy młocarnia. Prezentowane są też uzda i chomąto do konia. Tło ekspozycji stanowi fotografia imielińskich łąk z pokosami świeżo skoszonej trawy. Widok dzisiaj już nie tak częsty, jak jeszcze kilkanaście lat temu.

Dziękujemy za udostępnienie eksponatów panom: Janowi Żymle, Wincentemu Jochymek, Krzysztofowi Bywalcowi, ks. dr Dariuszowi Walencikowi oraz Adamowi Koziorzowi za wykonanie zdjęć.

lipiec 2009

G.K.




















do góry


Wiosna przy starej kapliczce



Aktualna aranżacja izby regionalnej nawiązuje do krajobrazu iście imielińskiego pełnego przydrożnych kapliczek i krzyży. Trudno jest bowiem wyobrazić sobie Śląsk bez figurek i kapliczek , w tym m.in. św. Jana Nepomucena. I to właśnie ta najstarsza, pochodząca z XIX wieku, kapliczka św. Jana stanowi tło nowej dekoracji. Wzrok przykuwa postać modlącej się dziewczyny przed umieszczoną na starej wierzbie przydrożną kapliczką z 1860 roku. Dzisiaj jest to już widok wręcz niespotykany. Wiosennego charakteru nowej wystawie dodaje zazieleniona już trawa, spośród, której nieśmiało wyrastają pierwsze stokrotki. Motyw kwiatowy znajdziemy również oglądając wystawione wielobarwne, kolorowe garnitury z końca lat 40 - tych ubiegłego wieku. Tę część wzbogacono elementami wielkanocnymi, kojarzącymi się z kuchnią. Widzimy tu: formy do pieczenia bab wielkanocnych, porcelanę z końca XIX wieku i tradycyjne materiały wykorzystywane do barwienia jajek, takie jak łuski z cebuli, buraki i wosk pszczeli. To właśnie kuchnia spełniała specyficzną funkcję izby mieszkalnej. Stąd każda śląska gospodyni dbała o wystrój tego wnętrza, gdzie skupiało się codzienne życie rodziny.

Do ekspozycji wykorzystano pamiątki rodzinne pań Elżbiety Sieka, Urszuli Figiel-Szczepka oraz Mirosławy Strojny. Dziękujemy za wykonanie zdjęć kapliczki Św. Jana panu Adamowi Koziorzowi.



















do góry


"Z górki na pazurki"



Nowa aranżacja izby regionalnej nabrała zimowego charakteru. Rodzina korzystając z uroków zimy wybrała się na spacer. Dziecko zjeżdża z górki na pazurki, obok rodzice. Tata z nartami, a mama z szlyndzuchami zwanymi też holendrami, które przykręcało się do specjalnej podeszwy buta Na wystawie zostały zaprezentowane oryginalne buty, narty i nauszniki (z okresu międzywojennego) oraz łyżwy. Jak się na nich jeździło, to pamiętają starsi mieszkańcy. A po zabawach na śniegu nasi amatorzy sportów zimowych wracali do domu, (często mając z przemarznięcia snopel aż po pas), gdzie mogli się ogrzać przy żeleźnioku i odpocząć. Tą część pokoju też można zobaczyć.

Dziękujemy za pomoc i wypożyczenie eksponatów: Małgorzacie Skrzypczyk, Łucji Nowrockiej, Genowefie Labe, Elżbiecie Jochymek, Teresie Marekwi oraz Panu Zygmuntowi Skimina.











do góry


Z gwiazdą



Świąteczna ekspozycja izby regionalnej konstruowana jest na dwu motywach, połączonych symbolem świątecznej gwiazdki. Jest to gwiazdka, której wyglądają dzieci przez okna swoich domów, jak i ta, malowana, z którą od domu do domu ze śpiewem chodzą kolędnicy u nas zwani pastuszkami.

W atmosferę świąt wprowadza nas dziecięcy pokoik, który dawniej w zasadzie rzadko funkcjonował jako samodzielne pomieszczenie. Stare, rzeźbione łóżko zaścielone tradycyjną białą, krochmaloną pościelą często miało dzielić ze sobą kilkoro rodzeństwa. W eksponowanym pokoiku na łóżku leży "niemowlę" zawiązane w tradycyjny becik. Pomiędzy łóżkiem, a stuletnią kołyską stoi rozżarzony żeleźniok. Nadaje pomieszczeniu ciepła, rozświetlając czerwonym światłem otwartych dolnych drzwiczki pieca. Na sosnowej podłodze pozostawiono zabawki; konik na biegunach, drewniany wózek dla lalek o niespotykanym dzisiaj kształcie, ze złotymi błotnikami, w którym śpi równie oryginalna lalka. Dwa zdziwione misie pluszowe siedzą oparte o siebie, jeden mniejszy usadowił się na ryczce. Nieco dalej rozrzucono drewniane klocki. Niewątpliwie nadszedł świąteczny czas o czym świadczy choinka ubrana w bombki, jabłuszka i papierowe łańcuchy, a także przypięte żabkami świeczki. Na marmurowym blacie nocnego stolika ustawiono czarną skrzynkę. Ta tajemnicza dla dzieci drewniana skrzynka zawiera starą szopeczkę. Skały zrobiono w niej z dębowej kory, na nich drobne figurki pasterzy pasą owce. Z lewej strony miasto schodzi z góry rzędami kamieniczek zamku i kościoła. Centralnie stoi szopka ze świętą rodziną. Nad nią unoszą się anioły. Tradycyjne w Polsce, powszechne także na Śląsku kolędowanie przedstawia malownicza grupa składająca się z anioła, diabła, króla Heroda i śmierci oraz chłopca z gwiazdą, przemieszczająca się po śniegu i mrozie, a widoczne przez frontowe okno izby regionalnej. Kolędnicy - w tradycji polskiej przebierańcy, którzy w okresie bożonarodzeniowym chodzili po wsiach od domu do domu z życzeniami pomyślności w Nowym Roku. Zwyczaj (zachowany jeszcze obecnie w niektórych regionach) obchodzony był od Wigilii (lub drugiego dnia świąt) do Trzech Króli, a zdarzało się, że dodatkowo w zapusty i ostatki. Grupa kolędnicza nosiła maszkary, którymi dla żartu straszono widzów. Najbardziej popularną był turoń, osadzony na kiju, z ruchomą, kłapiącą paszczą; ten rodzaj kolędowania nosił nazwę chodzenia z Turoniem. Zamiast Turonia wodzono niedźwiedzia, kozę, konia, koguta. Popularne również były pochody z gwiazdą, wykonaną z kolorowego papieru, podświetloną od środka, przymocowaną ruchomo do drzewca. Kolędnik ją trzymający nazywany był gwiazdorem lub gwiaździchem. (…) W zamian za życzenia, przyjmowane jako pomyślna wróżba urodzaju i powodzenia, gospodarze obdarowywali przebierańców świątecznymi smakołykami lub wykupywali się drobnymi datkami. Obchód kolędniczy był wyczekiwanym wydarzeniem, pominięcie domu uważane było za zły znak. (Wikipedia)

Użyte do aranżacji wystawy eksponaty pochodzą od mieszkańców naszego miasta, którym za ich udostępnienie należą się gorące podziękowania, co niniejszym czynimy:

Gabrieli Pielorz (nocny stolik, łóżko z wyposażeniem, pościel - początek XX w.)

Barbarze i Marianowi Synowiec (wózek dla lalek - lata 50-te XX w.),

Małgorzacie Skrzypczyk (dywanik pod łóżko, ryczka, pluszowy miś -lata 50-te),

Teresie Marekwi (becik dziecięcy (lata 50-te),

Elżbiecie Jochymek (lalka, konik na biegunach),

Wincentemu Jochymek (żeleźniok - lata 50-te),

Annie Kopeć (kołyska - początek XX w.)

Urszuli Figiel-Szczepce (szopka - lata 30-te XX w.),

Stanisławie Szczepanik (strój króla Heroda i część stroju diabła),

oraz Przedszkolu nr 1 w Imielinie (klocki, lalka).

Jednocześnie zachęcamy mieszkańców Imielina, posiadających ciekawe eksponaty mające wartość historyczną do współpracy.

U. F.-Sz.



















do góry


Imieliński strój ludowy na cały rok





Strój bożonarodzeniowy z chustą szpigeltuch - zimowa chusta turecka o rozmiarach 3 x 1,5 m., wełniana z jedwabnymi motywami (łogorkami).



Strój adwentowy z chustą drociok - kwadratowa wełniana chustka o wielkości 130-150 cm, w kolorze brązowym w ciemniejszą kratę, z dodatkami czerwonymi i żółtymi, składana po przekątnej; stosowana najczęściej w adwencie.




Strój wielkopostny z chustą szaltuch - duża chusta w biało-czarną kratę lub z elementami niebiesko - szaro - brązowymi, stosowana w adwencie i Wielkim Poście. Zarzucana na głowę i ramiona.




Strój jesienny z chustą plisiową - duża chusta jesienna lub zimowa (1,5 x 1,5 m.) w ciemnych kolorach (od czerni po beż I bordo), szyta z aksamitu, wykończona szczympkami w tym samym kolorze.




Strój letni z chustą szalinką - letnia chusta z wełenki, wielkości do 90 cm w kolorach białym, żółtym, kremowym, brązowym czasem zielonym lub czarnym (na pogrzeb), ozdobiona haftem o motywach kwiatowych w jednym rogu (na beztydzień bez haftów).




Strój letni odświętny z chustą szaltuszek - letnia chusta z brązowej (rzadziej zielonej) wełenki, ozdobiona pasami jedwabnego haftu maszynowego, orazfrędzlami, wielkości 1,5 x 1,5 m. ,zakładana w chłodniejsze letnie dni.




do góry


Koniec lata














do góry


Radosny czas letniej kanikuły



Na wystawie Izby Regionalnej mieszczącej się w Miejskiej Bibliotece w Imielinie niczym w kamerze obscura (z łac. ciemna komnata, zwana także kamerą otworkową), zamknięty zapomniany obraz i smak dawnych dni. Scena rodzajowa przedstawiająca pastuszka przy wypasie gęsi zrealizowana metodą scenograficzną. Przedstawia bosego zamyślonego chłopca z kijem i stadkiem gęsi wokoło. Do zaaranżowania łąki została użyta prawdziwa darń oraz piasek, a także drzewa. Aurę lata lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych dokumentuje zbiór zdjęć wyeksponowany na stelażach. Fotograficzne kadry przedstawiają matki z dziećmi przed domem, małżonków na wycieczce z synem, panów siedzących w sadzie czy parę wracająca z odpustu z balonikiem. Dzieci kapią się w stawie w pełnej odzieży lub bieliźnie, młodzieńcy dosiadają konia, chłopak gra na gitarze brodząc w trawie, delikatna panienka myśli o czymś patrząc w toń wody. Z pożółkłych fotografii patrzą młodzieńcze twarze krewnych i sąsiadów. Niektóre osoby już dawno odeszły. Okres letniej kanikuły - najgorętszych dni. Dla dorosłych wypełniony pracą w polu i obejściu; to przecież sianokosy oraz żniwa. Dla dzieci i młodzieży to praca połączona z zabawą. Okres spotkań przy wypasie bydła i gęsi, którym towarzyszyły zabawy, palenie ognisk. Ulubionym i zarazem pożytecznym zajęciem było chodzenie do lasu na jagody, jeżyny oraz na grzyby. Ochłoda kąpieli w stawach, których w okolicy nie brakowało (stawy Sołtyskowe, Pacwowe, Kubusia itd.). kusiła nie tylko dzieci. Lato oprócz pracy oferuje również świętowanie. W lipcu (szesnastego) na Matki Boskiej Szkaplerznej – patronki parafialnego kościoła w Imielinie przypada huczny w okolicy odpust. Tradycją jest zapraszanie na odpust rodziny zwłaszcza z miasta i wsi ościennych. Dzieci już cały tydzień chodzą na tzw. „romel” czyli karuzele. W dzień odpustu dostają niewielkie sumy pieniędzy zaopatrując się w odpustowe pierniki, dziewczynki ozdoby, a chłopcy „patrony”, których odgłos słychać potem jeszcze kilka dni po odpuście. Goście proszeni są na obiad po sumie odpustowej. Ta scena została zaaranżowana na wschodniej ekspozycji Izby Regionalnej. Gospodyni, w odświętnym stroju właśnie przyszła z kościoła, odsuwa krzesło by zaprosić do stołu wchodzącego gościa. Na stole rozłożone talerze do rosołu już z makaronem. Obok flaszka jarzębiaku i drożdżowe ciasto którego nie może zabraknąć przy takich okazjach.











do góry


Boże Ciało












do góry

[http://mmm.slask.pl]   [XHTML 1.0]   [CSS 2.1]  


Godziny otwarcia:
poniedziałek9.00 - 17.00
wtorek9.00 - 17.00
środa9.00 - 15.00
czwartek9.00 - 17.00
piątek9.00 - 19.00




Biblioteka Miejska

41-407 Imielin
ul. Imielińska 92

tel: 032 225 50 70
email: biblioteka@imielin.pl
My status biblioteka_imielin